Yukaty w deszczu – letnie Kimono de Krak 28.06.2015

Czas leci, dużo się działo w zeszłoroczne lato, najwyższa pora zacząć nadrabiać blogowe zaległości. Kiedy planowałam Kimono de Krak na końcówkę czerwca, spacer po mieście i finał z lodami o smaku japońskiej herbaty matcha wydawał się scenariuszem idealnym. To, jak się potoczyła letnia edycja krakowskich spotkań z kimonem, udowadnia, że nie zawsze przymusowa zmiana planów musi oznaczać gorszą opcję. Było miło, wesoło, pouczająco, no i oczywiście yukatowo – w końcu lato! Na początku jak zawsze był chaos… czyli faza ubierania, a potem uzbrojone w parasolki ruszyłyśmy do na wyprawę mającą odkryć przed nami tajemnice muzeum… ; )

Niecodzienne zestawienie: yukaty i parasolki. : )

Niecodzienne zestawienie: yukaty i parasolki. : )

Motywem przewodnim naszego spotkania okazały się bowiem nie tylko letnie bawełniane yukaty, ale i deszcz. Mimo wszystko nie wszyscy zdecydowali się ubrać w budynku Szkoły Języka Japońskiego i niektórzy na spotkanie przedarli się przez zachmurzone miasto w gotowym stroju. Zaczęliśmy więc już trochę tradycyjnie w holu głównym Muzeum Manggha, czyli naszym punkcie zbiórki. Aby dać szansę na dotarcie ewentualnym spóźnialskim, spędziliśmy tam chwilę, którą wykorzystaliśmy na przedstawienie się sobie nawzajem, a potem wkroczyliśmy na teren galerii muzeum.

Na szczęście pogoda nie była nam straszna, bo, choć musieliśmy zrezygnować z upragnionego letniego spaceru po mieście, nie groziła nam nuda dzięki trwającym w Muzeum Manggha wystawom. Nie dało się bowiem zaprzeczyć, że ich zestawienie było jak na zamówienie! W głównej przestrzeni wystawowej muzeum mogliśmy podziwiać przygotowaną przez Aleksandrę Görlich oraz Joannę Habę ekspozycję „Wielowątkowe piękno. Techniki dekoracyjne tkanin japońskich” (relację z wernisażu możecie przeczytać na łamach dziennika „Japonia-Online”), która nie tylko zachwycała doprecyzowaną formą prezentacji, ale i sprowokowała wiele rozmów na temat japońskich technik dekoracyjnych i wielu innych aspektów tworzenia kimon. Przyznam, że dla mnie prawdziwą frajdą było oprowadzenie dziewczyn po wystawie, w której maczałam swoje uradowane ręce – zarówno poprzez pomoc w samym montażu, jak i w wypożyczeniu kimon z mojej własnej skromnej kolekcji. Jestem wdzięczna dziewczynom, za tak pozytywny odbiór moich kimon i opowieści towarzyszących temu oprowadzaniu – nic tak nie sprawia radości, jak dzielenie się pasją w takim pozytywnie zakręconym gronie i pozwolenie moim kimonom na wyjście z czeluści komody. ; ) Dziękuję pięknie! Jesteście najlepsze!

Zapatrzone w filmik o technice shibori.

Zapatrzone w filmik o technice shibori.

DSC_2183

Tęcza obijime, a wśród nich i moje skarby. ; )

Magia szczegółowych szablonów do techniki katazome, stworzona ludzką perfekcyjną dłonią.

Magia szczegółowych szablonów do techniki katazome, stworzona ludzką perfekcyjną dłonią.

Kto policzy płatki chryzantem na tym kimonie? ; )

Kto policzy płatki chryzantem na tym kimonie? ; )

Oczywiście odwiedziliśmy też i drugą niezwykłą kimonową wystawę „Kimono Un-Perfect„, choć widać było, że ta tradycyjna forma kimona zdecydowanie bardziej zafascynowała uczestniczki Kimono de Krak… ; )

Kiedy już nasze oczy nasyciły się pięknymi dziełami kimonowej sztuki, zarówno tymi klasycznymi, bardziej użytkowymi, jak i tymi współczesnymi, bardziej abstrakcyjnymi, przyszła pora na stały punkt programu, czyli zdjęcia, zdjęcia, zdjęcia. Te wspólne, te indywidualne, te poważne i te mniej… ; ) No a potem już tylko pogaduchy i smakołyki, czyli chwila relaksu podczas spotkania w kawiarni Cafe Manggha.

DSC_2204

Zdjęcie z Feliksem Jasieńskim. ; )

Uczestniczki letniego Kimono de Krak w komplecie - przodem...

Uczestniczki letniego Kimono de Krak w komplecie – przodem…

...i tyłem. : )

…i tyłem. : )

Bo nawet z deszczem nie musi być smutno! : )

Bo nawet z deszczem nie musi być smutno! : )

Parasolki, parasolki - i na deszcz, i na słońce... ;)

Parasolki, parasolki – i na deszcz, i na słońce… ;)

Na koniec tym, którzy jeszcze nie mieli okazji spotkać naszego kimonowego smoka, przedstawiam nową maskotkę i symbol naszych spotkań wraz z logotypem Kimono de Krak! : D

2015_06_czerwiec

Grafika promująca spotkanie na stronie facebookowego wydarzenia.

Tylko żal było, że na następną okazję na lody będzie trzeba czekać rok… Co jak się okazało, wcale nie było do końca prawdą. ; ) Ale o tym już w następnym wpisie – o jesiennej edycji Kimono de Krak. A jako, że jesteśmy w trakcie nadrabiania wpisów, następne spotkanie na blogu pojawi się jeszcze w tym tygodniu. Do zobaczenia! ; )